fbpx

Rozmowa z Martyną Mierzejewską

W najdłuższy dzień roku słońce rozświetliło rozleniwioną Warszawę już po 3.00 nad ranem. Na opustoszonej warszawskiej Pradze spotkały się dwie fotografki. „Cieszę się, że mogę Cię w końcu poznać, obserwuję Cię od lat!”, mówi Martyna. Rumienię się, cieszę i czuję wyróżniona, że mogę pomóc jej zrealizować wymarzoną wizję sesji zdjęciowej. To dla mnie Martyna staje wyjątkowo po drugiej stronie obiektywu. Znana jest jako fotografka mody ulicznej w mieście, które nie śpi. Jej wysublimowane wyczucie stylu i prostota fotografii wyróżniają się w gąszczu instagramowego feedu.
– Nat Kontraktewicz

Kim jesteś i co robisz na Ziemi?

Przebyłam długą drogę do momentu, w którym jestem teraz. Od dzieciństwa mnie fascynował Nowy Jork, chciałam tam pojechać, nie na wakacje, ale by poznać tamtejszą kulturę i ludzi. To się udało 2 lata temu dzięki wyjazdowi na wymianę kulturową do Stanów. Od 8-9 lat interesuję się modą męską streetową. Śledziłam fotografów streetowych, np. Adam Katz Sinding był moją inspiracją i guru, czy The Sartorialist. Przeglądałam zdjęcia z fashion weeków. Pisałam także o modzie dla magazynu Catwalk. Bliskość tego tematu pociągnęła mnie do zakupów w lumpeksach, gdzie wyszukuje retro perełki. Chciałabym być kojarzona jako osoba fotografująca modę męską, promującą vintage shoppingiem i także czarnoskórymi ludźmi, bo to ich uroda i styl mnie najbardziej fascynuje. Teraz właśnie lecę do Nowego Jorku fotografować męski fashion week. Nie wykluczam jednak mody damskiej w tematach moich zdjęć.

A kiedy pojawiła się fotografia w Twoim życiu?

Właśnie w Nowym Jorku. Jeszcze kilka lat temu podglądałam fotografów streetowych i marzyłam o tym, by robić takie zdjęcia, ale nie wierzyłam w siebie. Podczas pobytu w Stanach kupiłam pierwszy aparat. Całkowicie mnie to wchłonęło, gdy spróbowałam swoich sił fotografując ludzi. Z czasem zaczęłam realizować projekty z modą streetową czy „Why New York” z rdzennymi nowojorczykami.

Jesteś samoukiem?

Tak, cały czas się uczę. Nie lubię technikaliów, odbyłam krótkie lekcje na skypie z fotografem, ale fotografuję po prostu intuicyjnie. Wolę cieszyć się samym procesem fotografowania niż poświęcać czas na naukę i zgłębianie technicznych szczegółów. Choć wiem, że muszę to nadrobić kiedyś.

Wygląda na to, że masz naturalny talent! To niesamowite, że trafiłaś na fotografię i praca z aparatem przychodzi ci z tak wielką łatwością. Osiągnęłaś coś, o czym niektórzy marzą – uchwycenie piękna i duszy w obrazie niezależnie od warunków czy sprzętu.

To co mnie ostatnio zaskakuje to uwagi ze strony innych fotografów, że moje zdjęcia są świetne kompozycyjnie, a ja to robię odruchowo, nie myślę nad tym. Swoją stronę założyłam rok temu, od tego czasu wykonałam bardzo dużo zdjęć i się rozwinęłam. Chciałabym, aby te zdjęcia były już na jak najwyższym poziomie, ale wymaga to jeszcze pracy. Cieszę się, że zgłaszają się do mnie już klienci na sesje zdjęciowe. Osoby, które fotografuję sama selekcjonuję, bo ich styl musi wpasować się w konkretny klimat. Gdy spotykam kogoś na ulicy, kto zwróci moją uwagę od razu zaczepiam go i proszę o zdjęcia. A czasem muszę się zastanowić, czy styl tej osoby będzie pasował do projektu.

Zapraszanie obcych osób do sfotografowania przychodzi Ci z łatwością?

Pierwszą osobę, którą sfotografowałam to był genialny facet, którego nie mogłam zignorować. Czasem gdy kogoś zauważę gdzieś dalej na ulicy muszę biec za nim. To jest dla mnie sama przyjemność. Nie lubię spędzać czasu z dużą ilością osób, jestem typową indywidualistką, sama chętnie spędzam cały dzień na mieście a ważne jest dla mnie poznawanie nowych osób i fotografia właśnie mi to daje, dlatego nie mam problemu z zagadywaniem obcych ludzi. Tym jest to łatwiejsze, że nowojorczycy są bardzo otwarci, chętni do wszystkiego. Chyba nigdy nie spotkałam się z odmową, nawet jeśli to były znane modelki, więc jest to dodatkową zachętą.

A jak to się ma do Polski?

Kocham Nowy Jork i zawsze będę mówić o nim pozytywnie, choć ma wiele minusów. Ale rzeczywiście mentalność Amerykanów jest zupełnie inna. Gdy tu w Warszawie chciałam komuś zrobić zdjęcie na ulicy to więcej dostałam pytań niż chęci współpracy, „po co”, „dlaczego”, „a gdzie to będzie opublikowane”.

Jak takie fotografowanie na ulicy wygląda w praktyce?

Sugeruję tylko gdzie osoba może stanąć a resztę zostawiam naturalnie. Te osoby tak pięknie wyglądają, że nic więcej im nie potrzeba. Są wyluzowani, pozytywnie zaskoczeni, że ktoś chce ich sfotografować. Dopytują skąd jestem, co robię, czasem proszą, żeby pokazać im moje portfolio, a jak je zobaczą to tym bardziej się cieszą.

Opowiedz o projekcie Why New York.

Powstał spontanicznie. Zakładając stronę chciałam skupić się tylko na modzie. Ale ponieważ moją uwagę przyciągali też inni ludzie w Nowym Jorku, którzy nie pasowali do koncepcji streetowej, to postanowiłam stworzyć Why New York. Na razie projekt jest w fazie budowy, ale chciałabym docelowo wydać z niego album, marzy mi się publikacja w The New York Times. Chciałabym też kontynuować tę pracę na całym świecie. W Nowym Jorku szukam osób, które pasują do kultury miasta a dokładnie do wielokulturowości. Pytam ich głównie czemu wybrali Nowy Jork do życia. To samo mogę też przełożyć na inne miasta.

Masz opiekę kuratorską czy sama realizujesz swoje projekty?

Wszystko robię sama, na pewno przyda się z czasem pomoc w organizacji wystaw czy publikacji albumu. Ale daję sobie czas, jestem jeszcze młoda, nie wiadomo co się wydarzy, czeka mnie wiele podróży.

Wspaniale, że o tym mówisz, bo zauważyłam, że ludzie w naszym wieku mają ciśnienie, aby do 30-stki osiągnąć wielki sukces a potem jakby życie się kończy.

Jeszcze do niedawna miałam podobne myślenie. Zazdrościłam osiemnastolatkom, że widzą co chcą robić w życiu. Ja po skończeniu liceum nie miałam pojęcia czego chcę. Skończyłam bezpieczeństwo narodowe i specjalizuję się w tematyce związanej z terroryzmem, profilowaniem sprawców zamachów terrorystycznych i nadal mnie ta tematyka fascynuje. Trzeba próbować wielu rzeczy, niezależnie czy się ma lat 20 czy 40 i zawsze można się zabrać za coś nowego. Za rok kończę 30 lat i uważam, że to dopiero początek mojej drogi, a na sukcesy mam jeszcze kilka lat.

Jak to jest być rozdartą między dwoma miastami? Czujesz, że gdzieś masz swój dom?

Dużo osób podczas mojego pobytu w Stanach pytało mnie o to czy tęsknię za Polską, bo oni by nie mogli przebywać długo poza domem rodzinnym. U mnie ta potrzeba bycia w Nowym Jorku była tak silna i miałam tam tyle pracy, że nie odczuwałam tęsknoty, no chyba, że za zwyczajami i zdrowym, polskim jedzeniem. Początki w Stanach nie były łatwe, kilka kilo przybyło (śmiech). A póki co nie wiem, gdzie mnie poniesie, może osiądę w Europie, może w Stanach.

Gdzie w takim razie widzisz siebie za ładnych parę lat?

Mam takie etapy, że lubię ten bieg i marzę o życiu w mieście, ale potrzebuję też odpoczynku i odseparowania od wszystkiego. Dlatego domek w górach, na wsi, to byłoby idealnie rozwiązanie dla mnie. Lubię wstać rano i pracować, ale w swoim trybie, niezależnie, nie dla kogoś. Chciałabym podróżować, z każdego miasta, państwa wyciągnąć to co najlepsze dla mnie. Jestem otwarta na wszystko. Myślałam też o wyprawie do Afryki, bo kocham urodę czarnoskórych. Jest świetny festiwal w Nowym Jorku, Afropunk, na którym robiłam zdjęcia w zeszłym roku. Ludzie tam są tak piękni i tak świetnie wyglądają, że nie sposób przejść obojętnie obok nich. Dlatego marzę o sfotografowaniu plemion afrykańskich i rozwijać się w innych projektach obok mody, zwiedzając świat.

Masz moc twórczą, więc wierzę, że to wszystko zrealizujesz.

Przyznaję, że mam dużą determinację. Podziwiam to co już osiągnęłam w krótkim czasie i myślę pozytywnie o tym co mnie czeka.

Inspiracje:
Album fotograficzny: This is not a F*ucking Street Style Book – Adam Katz Sinding;
Książki: publikacje nt. modus operandi sprawców zabójstw i zamachów terrorystycznych;
Miejsca: SoHo w NYC, klimatyczny Brooklyn, Malibu Rocky Oaks Vineyard;
Podróże: NYC, Los Angeles a takie czekające jeszcze w kolejce to: Peru, Tokyo, Tajlandia i mój wymarzony trip rowerowy po najciekawszych szlakach europejskich;
Wydarzenie: ostatnio festiwal AfroPunk na Brooklynie, ale uwielbiam małe eventy tematyczne ukierunkowane na networking;
Ludzie: Jacek z United – Cyclist, który organizuje wyprawy rowerowe;
Fotografia: Jeremy Snell, Julien Boudet, Adam Katz Sinding, Ape House;
Konta na Instagramie: Jeremy Mitchell i Steven Onoja.

Gratuluję, Martyna i dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Rozmawiała/zdjęcia: Nat Kontraktewicz

do Góry