fbpx
zdrowa dieta

Dlaczego tak trudno wytrwać na diecie?

Małymi krokami zbliża się nowy rok a z nim noworoczne postanowienia. W zeszłym roku aż 57% Polek zdecydowało się schudnąć wraz z rozpoczęciem roku. Dieta w dzisiejszych czasach to styl życia – wegetariańska czy wegańska, białkowa, keto, poszczenie, dieta dr Dąbrowskiej…  Skąd decyzje o diecie? Dla zdrowia, dla smuklejszej sylwetki, dla eliminacji źle tolerowanych produktów. A niekiedy po powrocie do domu z wakacji orientujemy się, że przywieźliśmy ze sobą nadbagaż i nie chodzi o pamiątki… Dla niektórych osób to nic niepokojącego, ale są też tacy, którzy wiele razy podejmowali walkę z nadprogramowymi kilogramami i nie kończyła się ona wymarzonym efektem. Dlaczego tak się dzieje? Co powoduje że tak trudno jest wytrwać na diecie, jaki związek ma z tym stres, czy możemy coś zrobić aby kolejnym razem odnieść sukces i w ogóle jak się do tego zabrać?  Zapytaliśmy o to psycholożkę, psychoterapeutkę warszawskiej Kliniki Stresu, Elizę Istynowicz.

Wiele osób w którymś momencie życia było na diecie i nie wytrwało, albo wytrwało i doświadczyła efektu jo-jo, ogólnie rzecz biorąc, bycie na diecie kojarzymy z czymś niezwykle trudnym i często nieskutecznym. Dlaczego tak jest? 

Odpowiada za to kilka czynników. Po pierwsze jedzenie bardzo często nie służy nam tylko do rozwijania naszego potencjału witalnego ale pełni funkcję pocieszacza i służy ukojeniu emocjonalnemu.  Doskonale byłoby gdybyśmy szukali wyciszenia emocji w ruchu, ale tak nie jest. Zamiast tego dość często sięgamy po przekąskę wtedy, kiedy czujemy się smutni, rozczarowani czy samotni. Trzeba dodać, że czasami naprawdę nie jesteśmy tego do końca świadomi.

Tak, kto z nas nie poprawił sobie choć raz samopoczucia batonikiem niech pierwszy rzuci kamieniem.

No właśnie, nawet reklamy mówią do nas “zjedz coś, nie jesteś sobą”. Druga rzecz to fakt, że w którymś  momencie wpadamy w spiralę rozchwianego nastroju, bo trzeba pamiętać że to, co spożywamy np. cukier, sól, konserwanty, kofeina, alkohol ma realny i niekoniecznie korzystny wpływ na naszą gospodarkę hormonalną i samopoczucie. Krótko mówiąc, jeśli nie dbamy o jakość tego, co dostarczamy naszemu organizmowi, raczej nie ułatwiamy sobie zadania. W końcu, kiedy zaczynamy przybierać na wadze, nastrój się obniża i paradoksalnie jest coraz więcej okazji do pocieszania się.

A jak do całej sprawy ma się stres? 

Dobre pytanie. Otóż stres ma się do utrzymania wagi – bardzo. Żyjemy w świecie w którym stres jest wszechobecny. Ciekawym przykładem zależności pomiędzy nim a otyłością jest schorzenie cywilizacyjne nazywane zespołem metabolicznym.

Działa to tak: kiedy jesteś długo pod wpływem stresu, nawet niewielkiego, to więcej niż pewne, że w twojej krwi krąży kortyzol. To w zasadzie naprawdę potrzebny i miły hormon, który ma celu utrzymanie cię w gotowości do działania i w szerszym kontekście zwyczajnie zachowanie cię przy życiu. Problem polega na tym, że gdy jest go zbyt dużo to zaczyna drenować rezerwy energii z podręcznego depozytu (m.in glikogen, czyli lipidy i cukry) i wpływać na metabolizowanie tłuszczy. Czyli mamy taką sytuację: ciało aby poradzić sobie z kryzysem energetycznym zaczyna łaknąć słodkich i tłustych przekąsek, bo musi szybko uzupełnić braki cukru i lipidów, jednocześnie nadprodukcja kortyzolu powoduje, że zaczynamy gromadzić tkankę tłuszczową w okolicy brzucha.

Powstaje błędne koło… 

Dokładnie tak, bo kolejnym elementem układanki jest insulinooporność, która wiąże się z globalnymi zaburzeniami wchłaniania. Można więc powiedzieć, że bagatelizowanie stresu może uczynić z ciebie osobę otyłą i jednocześnie niedożywioną. Jeszcze do niedawna mówiło się, że zespół metaboliczny to schorzenie starszych ludzi, teraz możemy obserwować lawinę rozpoznań u dzieci i młodzieży a to dlatego między innymi, że nasze dzieci są coraz bardziej przeciążone stresem właśnie.

Nie brzmi to optymistycznie. Czyli co? Żeby wytrwać na diecie, należy pozbyć się z życia stresu? Brzmi jak coś niewykonalnego szczerze mówiąc. 

Nie do końca. To jest tak – chcę to jasno powiedzieć – stres jest dobry i potrzebny. Pewna jego doza jest niezbędna, absolutnie niezbędna do życia. W niezbyt dużym nasileniu jest naszym przyjacielem, kiedy jest go za dużo zamienia się w podstępnego przeciwnika, który może zrobić nam dotkliwą krzywdę. Czy to znaczy że należy z nim walczyć? Absolutnie nie – trzeba nim umiejętnie zarządzać.

Brzmi dobrze, tylko jak to zrobić?

Możesz zacząć starać się rozwiązywać swoje wewnętrzne konflikty – a przynajmniej być bardziej świadomym w tej sprawie. Lepsze rozumienie siebie obniża poziom stresu, bo stajemy się dla siebie bardziej przewidywalni. Możesz pójść dalej – nauczyć się rozpoznawać swój indywidualny sposób “stresowania się”. Stać się tego w pełni świadomym, obserwować jak i na co reagujesz, co cię odpręża i… robić tego więcej.

Chyba że chodzi o jedzenie, to wtedy nie?

Owszem – jeśli twój repertuar sposobów radzenia sobie ze stresem ogranicza się do jedzenia to musisz go nieco rozwinąć – czyli znaleźć zdrowsze i skuteczniejsze metody.

Właściwie dziś cały czas rozmawiamy o równowadze i jej braku. I tak w przypadku masy ciała oczywiście ta równowaga dotyczy bilansu kalorycznego a więc energii, którą dostarczamy i spalamy, ale również mobilizacji i odpoczynku, odczuwania i zdrowego wyrażania uczuć, korzystania ze zdobyczy cywilizacji i powrotu na łono matki natury. I tak dalej, i tak dalej.

W zasadzie tak, bo faktycznie równowaga to zdrowie, dobre samopoczucie, spokój…

Dokładnie! Dlatego wracając do rozważań dlaczego często diety są tak trudne, że niemal niemożliwe, myślę że ogromnie dużo do sprawy wnoszą też nasze oczekiwania. Myślę, że tak naprawdę redukcja wagi powinna być projektem na resztę życia. Projektem który zakłada: będę lepiej się czuć, będę bardziej sprawny, szczęśliwszy i zdrowszy – to jest mój cel.

Od takiego celu trudno wymagać aby ziścił się w tydzień. 

Ale też nikt nie dorobił się nadwagi w siedem dni, prawda? Kolejna rzecz która przychodzi mi tu do głowy to zaburzenia nastroju, które często towarzyszą problemom z masą ciała i tu mamy do czynienia z kuro – jajecznym paradoksem, bo niekiedy trudno dociec, który problem pojawił się jako pierwszy. Bez względu jednak na to należy w pierwszej kolejności bezwzględnie zabezpieczyć przede wszystkim obszar psychologiczny.

To dotyczy szczególnie osób otyłych w przypadku których konsekwencje znacznej nadwagi często przesłaniają przyczyny jej powstania. Bagatelizowanie przyczyn psychologicznych odpowiada za większość nieskutecznych diet.

Wygląda na to, że w doskonałym świecie dietetycy kliniczni współpracowaliby z psychoterapeutami, sądzisz, że to zmieniałoby sytuację? 

Myślę, że nawet w nie do końca doskonałym świecie tak się dzieje i ma to bardzo wiele sensu. Chociażby dlatego, że zmiana swoich nawyków jest bardzo trudna nawet wtedy gdy nie ma żadnych poważniejszych psychologicznych trudności w tle. Praca nad zmianą staje się jeszcze trudniejsza, kiedy musimy się jednocześnie mierzyć z doświadczeniami wielokrotnej porażki, wstydem, ambiwalentną relacją z samym sobą a często też poczuciem izolacji, samotnością i problemami ze zdrowiem. Wtedy dobrze żeby ktoś nam towarzyszył, ktoś nas rozumiał, mądrze wspierał i zadbał głównie o te momenty, w których wszystko w ciele pragnie wrócić do starych sposobów radzenia sobie.

Wtedy na scenę wkracza terapeuta i co?

Różnie, czasami po prostu mówi “to nie tylko twoja sprawa, jesteśmy w tym razem” a kiedy indziej pyta; “czego teraz najbardziej potrzebujesz?” I za tą potrzebą podąża, najczęściej jednak terapia ma na celu wypracowanie, zdrowszych sposobów radzenia sobie i zastąpienie nimi tych które przynoszą szkody.

Dlaczego tak trudno wytrwać na diecie?


No dobrze – a tak konkretnie – załóżmy, że chcę schudnąć, przeszłam kilka diet, nic to nie dało, przychodzę do psychoterapeuty… czego mogę się spodziewać? Będziemy rozmawiać o moim dzieciństwie?!

Możliwe, że tak, ale wcześniej dowiemy się dlaczego to, co robiłaś dotąd było nieskuteczne i co z tym możemy zrobić. Jakie są twoje mocne i słabe strony, jaką funkcje pełni w twoim życiu jedzenie, czy twoje cele są osiągalne, na czym opierasz motywację, jak reagujesz na frustrację. Może to się wydawać nieco skomplikowane, ale trwała zmiana jakiej oczekujesz jest dużym przedsięwzięciem – przydaje się tu dobre rozumienie siebie i mechanizmów, które chcemy zmieniać. Praca z psychoterapeutą z jednej strony może ci pomóc w uświadomieniu sobie jak to wszystko u ciebie działa – a to już bardzo duży krok w kierunku sukcesu. Z drugiej strony może przydać ci się rozsądna i skuteczna strategia. Tu psychoterapeuci mają dużo do zaoferowania, ponieważ zwykle dość dobrze rozumieją mechanizmy psychologiczne związane ze zmianą nawyków, motywacją, jak też znają rozmaite pułapki, w które wpadamy.

A ostatecznie terapia polega na dobrej współpracy dwojga ludzi nad celem jednego z nich… Kiedy tym celem jest dobre życie, warto mieć w tej podróży kogoś, kto chociaż przez chwilę poniesie twój ciężar, czyż nie?

Zdjęcia: Natalia Kontraktewicz

 

do Góry